W ciągu kilku ostatnich lat zielony stał się najmodniejszym kolorem w krajach Europy Zachodniej i Ameryki Północnej. I nie chodzi tutaj o trend w modzie, ale o przemysł budowlany.
Mianem: „zielony” (po angielsku green; używany jest również termin sustainable design) budynek, osiedle, czy miasto określamy projekt, którego celem jest wydajniejsze wykorzystanie energii i wody oraz stworzenie zdrowszego środowiska w porównaniu do obowiązujących norm. Ekologiczne projektowanie XXI wieku bazuje na tradycyjnych zasadach (np. analizie działki pod względem napromieniowania słonecznego i kierunków wiatru) oraz na nowoczesnych technologiach.
„Zielone” czy ekologiczne budownictwo, chociaż nie nosiło tej nazwy, znane jest od starożytności. Grecy starannie projektowali miasta umieszczając domy na wzgórzach, aby każdy mieszkaniec miał dostęp do takiej samej ilości światła słonecznego. W Indiach i krajach arabskich fontanny i kanały z wodą chłodziły pomieszczenia. Chłopskie chałupy zazwyczaj stawiano tak, żeby wzgórze, czy drzewa izolowały od zimnych północnych wiatrów.
Te proste zasady zostały zapomniane w czasach taniej energii i wody. Nowe osiedla amerykańskie są przykładem lekceważenia zastanego środowiska. Na wielkich połaciach ziemi wycina się istniejący drzewostan, niweuje teren, a następnie planuje się siatkę ulic z prawie identycznycznymi działkami. Podobne projekty używane są w różnych strefach klimatycznych. Domy mają minimalną i na ogół niewystarczającą izolację termiczną - wymagają intensywnego ogrzewania w zimie i klimatyzacji w lecie. Trawniki zasadzone w miejscu starych drzew nie tylko nie chronią przed erozją gleby, ale wymagają olbrzymich ilości wody. Tanie materiały wykończeniowe emitujące toksyczne związki chemiczne przyczyniają się prawdopodobnie do wielu chorób nowotworowych i układu oddechowego. W skali makro taki sposób projektowania wpływa na szybkie zużywanie bogactw naturalnych oraz na globalne ocieplenie.
Wiele krajów, takich jak Niemcy czy kraje skandynawskie, już dawno rozpoczęło różne programy ekologiczne. Rządowe dotacje oraz ulgi podatkowe stymulują energooszczędne rozwiązania takie jak stosowanie wydajnych systemów grzewczych i klimatyzacyjnych, minimalizowanie ilości wody deszczowej odprowadzanej do kanalizacji (np. zielone dachy), czy korzystanie ze źródeł energii odnawialnej (energia słoneczna, wiatrowa, geotermiczna). W 1998 roku w USA ruszył program LEED (The Leadership in Energy and Environmental Design) oceniający budynki pod względem przyjazności dla środowiska naturalnego. Powstają zielone domy, apartamentowce, biurowce, szpitale i szkoły. Jest na nie olbrzymi popyt - nawet córki prezydenta USA chodzą do ekologicznej szkoły.
Czy zielone budownictwo to tymczasowa moda, czy następny krok w ewolucji? Według analiz naukowych zużycie ropy, gazu i wody jest nieproporcjonalne do istniejących zasobów naturalnych. Ceny tych powszechnych zdawałoby się surowców będą stale rosły. Kraje takie jak Rosja czy Zjednoczone Emiraty Arbskie będą wykorzystywać własne zasoby do rozgrywek politycznych. Zwiększa się nacisk ze strony rządów na wdrażanie energooszczędnego budownictwa. Unia Europejska zobowiązuje kraje członkowskie do drastycznego zmniejszenia emisji dwutlentku węgla. Rozmowy na szczycie wymagają wiele czasu. Dużo łatwniej jest rozpocząć zmiany w skali pojedyńczego domu. Jak się okazuje poprzez zastosowanie dostępnych technologii można zmniejszyć zapotrzebowanie domu jednorodzinnego na energię i wodę nawet do 30%. Nawet bez dotacji rządowych wiele inwestycji zwraca się szybko. Już teraz warto zorientować w nowych trendach projektowania i istniejących rozwiązaniach technologicznych. Wpływają one nie tylko na zmniejszenie wydatków na utrzymanie domu, ale również na nasze zdrowie. W skali globalnej przyczynią się do ochrony naszej planety. Im wcześniej zaczniemy, tym mniej stracimy.
Z pewnością czeka nas rewolucja w budownictwie, może podobna do tej historycznej, gdy z kurnych chat zniknęło ognisko i dziura w dachu, a pojawił sie piec.









